Adieu słodycze – witaj lepsze samopoczucie!

uzaleznienie_od_cukru_slodycze_samopoczucie_greenspiracje

Jeszcze kilka tygodni temu byłam dosłownie pochłaniaczem słodyczy (do czego zresztą przyznałam się trochę w artykule o clean eating). Podczas zakupów w koszyku często lądował mały batonik na bazie serwatki oblany czekoladą, a ja usprawiedliwiałam się sama przed sobą, że przecież wzięłam go z półki „fit”. Czasem nawet wstępowałam do sklepu tylko i wyłącznie po te 35 g nagrody na przykład za to, że dzisiaj jest pochmurny dzień. Poza tym ciasteczka dodawane w kawiarniach do espresso. Albo croissant z pobliskiej piekarni, do którego genialnie pasuje… nutella. I jeszcze przekonanie, że przecież musi być w domu coś słodkiego „na wieczór”, „na weekend”, „do kawy”, „na wypadek niespodziewanych gości” – zapasy te niestety często nie doczekiwały okazji. I niby wiedziałam, że słodycze to puste kalorie i nie ma z nich pożytku, ale jednak pokusa ze strony czekolady z bakaliami była silniejsza.

Potem obejrzałam we francuskiej telewizji Arte film dokumentalny o szkodliwości cukru i potędze lobby cukrowniczego. Następnie trafiłam na artykuł w Wyborczej cytujący raport „Gorączka cukru” opracowany przez organizację humanitarną Oxfam, mówiący o wysiedlaniu lokalnej ludności np. w Kambodży czy Brazylii, aby zrobić miejsce pod kolejne plantacje trzciny cukrowej. Poza tym przypomniało mi się, że gdzieś czytalam o specyfiku, który podaje się dzieciom, żeby zmniejszyć u nich apetyt na słodycze… Jakby tego było mało, kolega z pracy opublikował na Facebooku wyznanie, że 6 miesięcy temu zupełnie zrezygnował z jedzenia słodyczy i od tego czasu schudł 18 kg, a także bardzo poprawiło mu się ogólne samopoczucie. Jego nowy sposób odżywiania polega na tym, że raz w tygodniu wolno mu zaszaleć i zjeść coś niedozwolonego – jak twierdzi, jeśli skusi się w tym dniu na coś słodkiego, w rezultacie źle się po tym czuje i potrzebuje czasu na odzyskanie wcześniejszej energii. Wreszcie znajoma wspomniała, że kiedy na miesiąc zrezygnowała ze słodyczy, schudła… 5 kg. Oczywiście miały w tym swój udział pewnie także inne czynniki, ale myślę, że szlaban na cukier zrobił swoje.

Jako że ważę tyle, ile powinnam, temat chudnięcia jako skutku rezygnacji ze słodyczy mnie nie interesował, ale perspektywa lepszego samopoczucia owszem. Poza tym te wysiedlone wsie w Brazylii – nie chcę przykładać do tego ręki. Dlatego jeszcze przed Bożym Narodzeniem z dnia na dzień postanowiłam odstawić słodycze oraz zredukować ilość cukru spożywanego jako składnik „normalnego jedzenia” (wiedzieliście, że cukier dodawany jest nawet do śledzi w śmietanie?!).

Herbaty nie słodzę od dwudziestu lat, napojów słodzonych nie piję, nutellę odstawiłam już jakiś czas temu. Pozostała mi więc rezygnacja z batoników, ciast, ciasteczek, czekoladek… i dokładniejsze czytanie etykiet. To ostatnie akurat nie było problemem – syrop glukozowo-fruktozowy i tak od dawna omijam szerokim łukiem, a w reszcie przypadków po prostu znalazłam bezcukrową lub prawie-bezcukrową alternatywę dla kilku produktów i tyle. I pisząc „bezcukrową”, nie mam tu oczywiście na myśli zastąpienia ich produktami z dodatkiem słodzików.

Co do batoników i spółki moja słaba wola okazała się silniejsza, niż myślałam: owszem, kusiło bardzo, ale się zawzięłam i… okres odwyku trwał może 2 tygodnie. Potem nadeszły Święta, podczas których zjadłam dosłownie dwa małe kawałeczki ciasta. Od tamtego czasu zdarza mi się „mały gryz” jako uprzejma odpowiedź na „ale pyszne, spróbuj!”- może maks raz w tygodniu. Z tym że moje kubki smakowe nie podzielają już entuzjazmu osoby częstującej…

Nie jestem lekarzem ani ekspertem od zdrowego odżywiania, więc poniższe stwierdzenia to wyłącznie subiektywne odczucia. Choć znalazłam w Internecie artykuły opisujące podobne doświadczenia, pisane przez osoby, które także zrezygnowały ze spożywania cukru/słodyczy.

  • Jak wspomniałam powyżej, słodycze mi już nie smakują – może trudno w to uwierzyć, ale tak jest naprawdę! Nawet nie podchodzę do półki z batonikami, bo intuicyjnie wiem, że nic dobrego tam na mnie nie czeka (jaka to korzyść dla portfela!)
  • Mam więcej energii – nie jestem już wieczorami tak zmęczona, a plan treningowy przygotowany przez moją trenerkę, który miał „zwalić mnie z nóg” w przyszłym tygodniu wędruje do poprawki, bo stać mnie na dużo więcej. Według różnych źródeł kiedy spożywamy cukier, dostaje się on błyskawicznie do krwi i działa jak duży i szybki, ale tylko chwilowy zastrzyk energii – jeśli znacznie zredukuje się spożycie, organizm po jakimś czasie sam się wyregulowuje.
  • Poprawiła się moja koncentracja – nie mam na to przykładu, po prostu czuję, że jest lepiej i już.
  • Mój organizm daje mi więcej sygnałów, czego w danej chwili potrzebuje, a ja je natychmiast intuicyjnie rozpoznaję – to tak, jakby nagle zacząć lepiej słyszeć: łapie mnie przeziębienie? ach! to już wiem, dlaczego chodził za mną ostatnio sok z kiszonej kapusty! (i po katarze ani śladu) itp.

Jeśli więc z jakiegokolwiek powodu chcielibyście ograniczyć spożycie białego cukru, ale wahacie się, czy warto i czy dacie radę – uwierzcie: da się! Trzeba tylko przetrwać początkową fazę odstawienia – co tym bardziej przemawia na niekorzyść cukru, który działa jak uzależniacz. A czy warto – przekonajcie się sami i podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach.

PS. Podobno ubiegły czwartek był tłusty… – nie zauważyłam…

3 thoughts on “Adieu słodycze – witaj lepsze samopoczucie!

  1. Od jakiegoś czasu chodzi za mną to rzucanie cukru… Problem w tym, że mam w domu mega łasucha… I o ile ja nie kupuję żadnych słodkości (z wyjątkiem gorzkiej czekolady) to mój mąż nie umie żyć bez ciastek, ciasteczek i batoników… a jak już w domu są to się czasem skuszę… 🙁

  2. życie bez cukru jest możliwe 🙂 tym bardziej że jest i do wyboru 🙂 u mnie królują daktyle, miód i owoce po prostu 🙂 trafiłam dziś pierwszy raz na Twojego bloga i myślę że będę to zaglądać 🙂 Pozdrawiam 🙂

  3. Serdeczne gratulacje, z cukrem bardzo trudno jest skończyć, ale Twój artykuł to solidna dawka motywacji do dobrej zmiany 🙂 Dokument na pewno obejrzę i podzielę się spostrzeżeniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *