Bookcrossing, czyli robimy przegląd regałów

Ostatnio w dzielnicy, w której mieszkam, odbył się tzw. podwórkowy pchli targ (niem. Hofflohmarkt). O samych Flohmarktach napiszemy wkrótce osobno, bo nie o nie konkretnie tym razem chodzi, ale o inną ideę, o której przypomniałam sobie w trakcie.

Ale do rzeczy: w tym roku udało mi się namówić dwie starsze sąsiadki do przegrzebania domowych zakamarków i wystawienia na sprzedaż wszystkiego, czego żadna z nas już nie potrzebuje, a co może się przydac komuś innemu. Jedna z sąsiadek przytaszczyła stos książek, wśród których znalazłam… moją własną. Mniejsza z tym, co to była za książka. Grunt, że tego dnia egzemplarz trafił w ręce innego miłośnika literatury – tym bardziej zadowolonego, że za całkiem nową powieść zapłacił symboliczne 1 euro. Zanim to się jednak stało, obie sąsiadki przez kilka minut dosłownie rozpływały się w zachwytach nad opowiedzianą w książce historią, której może by nie poznały, gdyby nie działający w naszym budynku przez jakiś czas bookcrossing…

Nazwałam rzecz górnolotnie, bo to oficjalne międzynarodowe określenie, ale same zasady są bardzo przyziemne: chodzi o dzielenie się i wymianę książkami, tak aby przeczytane egzemplarze nie kurzyły się na półce, ale były w ciągłym obiegu, trafiając także do tych, których nie stać na zakup nowych książek. Przeczytaną książkę pozostawia się w miejscu publicznym, jak ławka w parku, autobus, parapet, lub na specjalnie do tego celu przeznaczonym stoliku czy regale po to, by znalazca mógł ją przeczytać i przekazać dalej.

„Książki powinny podróżować, krążyć z rąk do rąk, by mogły żyć i spełniać swoje zadanie. W tej podróży  ważne jest to, że po prostu są czytane. A więc – żyją, bo nas uczą, bawią , zaskakują. Nie są ozdobami  na półkach, stają się ogólnodostępne (…). Dzielenie się  książką jest lepsze od jej posiadania.”*

uwolnic_ksiazke_monachium
Szafa bookcrossingowa w Monachium

W Polsce istnieje fundacja promująca ideę wymiany książek między innymi poprzez serwis Bookcrossing.pl. Redaktorzy zachęcają, by uwolnioną książkę wpisać do bazy serwisu. Nadany zostanie jej wówczas numer BIP umożliwiający identyfikację i śledzenie drogi, jaką pokonuje książka. W polskim serwisie zarejestrowanych jest już ponad 26 tysięcy entuzjastów czytania oraz prawie 230 tysięcy uwolnionych książek. W sumie po wszystkich krajach, w których działa ruch uwolnij książkę, krąży ponad 10 milionów tomów. Przy czym uwolnione książki rejestrują tylko internauci, którzy wiedzą o takiej możliwości – a książkami wymieniają się przecież także osoby nieobeznane z nowymi technologiami. Ci ostatni najczęściej korzystają z półek i regałów bookcrossingowych rozlokowanych np. w bibliotekach, kawiarniach, szpitalach czy na szlakach turystycznych.

W budynku, gdzie mieszkam, idea bookcrossingu niestety upadła, bo dość szybko okazało się, że czterech uczestników, a raczej cztery uczestniczki o bardzo różnych gustach literackich to za mało. Zamierzam jednak rozejrzeć się po okolicy w poszukiwaniu innych możliwości wymiany książkami. Poza tym mam w planie odwiedzenie szafy bookcrossingowej, którą widać na zdjęciu – na pewno zdam relację z zawartości.

Podobno bookcrossing prężnie działa we Wrocławiu. A jak jest w innych miastach? Piszcie, ślijcie zdjęcia – jesteśmy ciekawe Waszych doświadczeń z wymianą książkami.


* Cytat pochodzi z serwisu Święto Wolnych Książek 2015