Mleko owsiane to nie zamiennik mleka krowiego

mleko_owsiane_wlasciwosci_jak_zrobic

Na szczęście nie należę do tych osób, które nie są w stanie rozpocząć dnia bez kawy – wypitej pośpiesznie w domu pomiędzy prysznicem a sprawdzaniem najnowszych doniesień na Facebooku albo, co gorsza, po drodze do pracy – takiej na wynos w papierowym kubku. Ponieważ mogę pozwolić sobie ostatnio na luksus pracy z domu, kawę piję „na spokojnie” około 10. Od jakiegoś czasu ulubioną rozpuszczalną zamieniłam jednak na kawę zbożową – powodów specjalnych nie miałam, po prostu mi zasmakowała. Chociaż już wiem, że to była dobra decyzja: kawa zbożowa ma dużo błonnika, magnezu, selenu, ułatwia przyswajanie wapnia i wspomaga trawienie. Smakosze i znawcy prawdziwej kawy już pewnie uśmiechają się ironicznie pod nosem, więc na domiar złego dodam jeszcze, że zamiast mleka krowiego dodaję do kawy mleko owsiane.

Mleko roślinne od dawna mnie kusiło, nawet podjęłam nieudaną próbę ugaszenia pragnienia mlekiem ryżowym – to jednak nie było to. Kilka dni temu w drodze na siłownię wstąpiłam do sklepu po jabłko, a wyszłam z opakowaniem Oatly (zobaczcie, jaką mają fajną stronę!) – produkowanego w Szwecji napoju owsianego, niestety chyba jeszcze niedostępnego w Polsce. Producent chwali się, że szwedzki owies używany do wytwarzania tego napoju ma szczególne właściwości, a to dzięki tamtejszemu klimatowi, który jest mieszanką długich słonecznych dni w lecie oraz krótkich okresów intensywnego deszczu. Co jednak najbardziej zwróciło moją uwagę, kiedy przeglądałam ich stronę, to swego rodzaju manifest: „Prosimy nie porównywać nas do mleka krowiego”. Ale że o co chodzi? Otóz Oatly – moim zdaniem bardzo słusznie – twierdzi, że dopóki oferowany przez nich produkt będzie postrzegany tylko i wyłącznie jako zamiennik mleka krowiego spożywany przez ludzi, którzy nie mogą lub nie chcą go pić, dopóty nie będzie on doceniany za to, czym naprawdę jest: napojem owsianym.

Zresztą myślę, że dotyczy to wszelkich „mlek” roślinnych: sojowego, ryżowego i migdałowego też – jeśli nadal będą uważane za zdziwaczenie „tych tam wegan i tym podobnych”, nie przebiją się do świadomości zwykłych mięsożerców jako po prostu zdrowe napoje, dostarczające ważne składniki odżywcze.

Sęk tkwi także w potocznie używanym określeniu „mleko”, którego zresztą, zgodnie z rozporządzeniem unijnym o nazewnictwie produktów mlecznych, w odniesieniiu do napojów roślinnych używać nie wolno.

Wracając do mleka (napoju) owsianego: dlaczego warto je pić? Bo jest zrobione z nieprzetworzonego owsa, a owies zawiera dużo białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin oraz przeciwutleniaczy. Jednak zboże to najbardziej ceni się ostatnio za inny odkryty niedawno składnik, tzw. betaglukany, które obniżają cholesterol, zapobiegają cukrzycy typu 2 i chronią przed chorobą wieńcową.

Mleko owsiane można zrobić w domu – jeśli tylko ma się płatki owsiane, dobry blender i gęste płótno:

  • szklankę płatków owsianych (zwykłych, nigdy błyskawicznych, ponieważ te drugie poddawane są obróbce termicznej, przez co owies traci swoje właściwości) zalewamy szklanką wody i odstawiamy na noc w temperaturze pokojowej
  • na drugi dzień miksujemy całość w blenderze, dolewając ok. 4 szklanki wody
  • na koniec przecedzamy napój przez płotno, żeby pozbyć się paprochów
  • do gotowego mleka można dodać szczyptę soli i nieco cukru waniliowego

Wedug niektórych źródeł mleko owsiane nie nadaje się do kawy, ponieważ jest wodniste. Rzeczywiście to prawda, ale to jak zawsze kwestia gustu – z moją zbożową smakuje wyśmienicie. Poza tym poleca się dodawanie napoju owsianego do muesli i koktajli oraz do gotowania i wypieków.

Ja na razie skazana jestem na mleko owisiane z kartonu, ale mam nadzieję, że niedługo się to zmieni, ponieważ właśnie rozpoczynam poszukiwania porządnego wysokoobrotowego miksera, który nie tylko da radę płatkom owsianym, ale także twardym owocom i warzywom (będą smoothies, ale jakie? – któż to wie?…).