Kupuję nieodpowiedzialnie buty. Czas to zmienić

buty_obuwie_kupuj_odpowiedzialnie

Od kilku tygodni trwa międzynarodowa kampania „Kupuj Odpowiedzialnie Buty”, będąca reakcją na nagminne łamanie praw człowieka przy produkcji obuwia. Oprócz informowania o tym, w jakich warunkach produkowane są buty noszone przez Europejczyków, organizatorzy akcji postulują wprowadzenie przez Unię Europejską regulacji zapewniających, iż produkty importowane do Europy zostały wytworzone z poszanowaniem praw człowieka i standardów środowiskowych.

Kampania to dobra okazja do zastanowienia się, czym kierujemy się, kupując obuwie. Ja swoje zadanie już odrobiłam i muszę się do czegoś przyznać: niezbyt przykładam wagę do tego, jak i gdzie wyprodukowano moje buty. Liczy się fason i cena. Warunki produkcji i trwałość już nie tak bardzo…

Zdarte fleki? – nie opłaca się naprawiać, jeśli za parę złotych więcej mogę mieć nową parę właśnie najmodniejszych butów. Klasyczny przykład tkwienia w pułapce fast fashion. Niestety.

Gdybym chciała zrobić listę moich butów, które fajnie wyglądały i niedużo kosztowały, ale ostatecznie wcale nie były wygodne lub rozpadły się po jednym sezonie, byłaby długa. Nie dalej jak dwa miesiące temu kupiłam jedną taką parę na wyprzedaży. Założyłam je może pięć razy, za każdym razem wzbudzając ciekawość moich monachijskich koleżanek („ale ładne! gdzie kupiłaś? chyba wybiorę się na zakupy do Polski”). Niestety buty już nadają się na śmietnik – cena znów nie uczyniła cudów… Tylko nie myślcie, że piję tu wyłącznie do badziewności butów sprzedawanych w Polsce – moje sandały kupione niedawno w Niemczech także ledwo przetrwają ten sezon…

Natomiast pary butów, które nosiłam przez kilka sezonów mogę policzyć na palcach jednej ręki. Pamiętam, jak na początku liceum kupiłam czarne skórzane półbuty z okrągłym noskiem na dość wysokim słupku – polski producent, solidne wykonanie, cena poważnie nadszarpująca moje oszczędności. Były wygodne, pasowały praktycznie do wszystkiego i mimo częstej eksploatacji przetrwały do matury. Potem dałam się przekonać marketingowcom i redaktorom kolorowych pism dla kobiet, że buty muszą pasować do torebki (albo odwrotnie) i nie wszystkie fasony można nosić do dżinsów. Często kupowałam buty o oryginalnym fasonie lub kolorze, które pasowały tylko do określonych zestawów ubrań – co z tego, jeśli mogłam mieć kilka „ciekawych” par jednocześnie.

Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie opublikowała na swojej stronie raport o globalnym przemyśle obuwniczym (PDF do pobrania tutaj). Wynika z niego na przykład, że rzeczywiste koszty wytworzenia pary butów sportowych, za które klient płaci w sklepie 120 euro, to 20 euro – z czego tylko 2,50 euro trafia do pracowników odpowiedzialnych za produkcję. Ludzie ci – przeważnie mieszkańcy Azji, gdzie odbywa się 87% światowej produkcji obuwia – pracują często w fatalnych warunkach naruszających wszelkie normy BHP. Narażeni na kontakt z toksycznym chromem używanym w procesie garbowania skór, nieuprawnieni do żadnych świadczeń socjalnych – nie otrzymują nawet podstawowej płacy minimalnej, nie mówiąc już o zarobku pozwalającym na godne życie.

Fundacja wraz z kilkunastoma organizacjami partnerskimi z Europy, Indii, Indonezji i Chin działają na rzecz poprawy sytuacji. Tymczasem ja zamierzam „zedrzeć” te kilka par butów, które jeszcze mam w szafie i do kolejnych zakupów podejść już w inny sposób: bardziej świadomie i odpowiedzialnie.

Koniec ze spontanicznymi zakupami, bo kolor, bo fason.

Koniec z butami pasującymi do spodni, ale do spódnicy już nie.

Koniec z kupowaniem w sklepach należących do sieci, na której stronie internetowej widnieje dumna misja: „Dostarczanie klientom o różnym poziomie zamożności kilku tysięcy różnych modeli w ciągu sezonu. Krótkie serie, różnorodność kolorów, stylów i fasonów gwarantują wysoką odwiedzalność i częstotliwość zakupów”.

Kupując buty w przyszłości, chcę postawić na polskich producentów. Znalazłam w Internecie listę polskich firm obuwniczych, a na niej oczywiście producenta moich ulubionych butów z czasów liceum. Na swojej stronie internetowej chwali się on łatką „Made in Poland”. Z ciekawości napiszę do nich maila z pytaniem, skąd pochodzi skóra wykorzystywana do produkcji – wkrótce dam znać, czego się dowiedziałam.

Kolej na Was: gdzie kupujecie buty? czym kierujecie się podczas zakupów?
Podzielcie się przemyśleniami w komentarzach!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *