Rezygnacja z foliówek to kwestia organizacji

torba_zakupy_koszyk

Postanowienie dużo łatwiejsze w realizacji, niż może się wydawać – i świetnie nadaje się na pierwszy krok na drodze do redukcji plastiku w codziennym życiu: rezygnacja z towarzyszących zakupom foliowych woreczków i reklamówek.

Dla (jeszcze) niezmotywowanych najpierw trochę liczb i faktów:

Otóż każdego roku konsumenci na całym świecie korzystają z… 500 000 000 000 plastikowych toreb. Tak, ja też kilka razy liczyłam tu zera, ale niestety zgadza się: 500 miliardów (!). Przeciętnie taka torba używana jest przez 15 minut, a następnie trafia… pół biedy, jeśli do kosza – niestety ogromne ilości foliówek zaśmiecają miasta, lasy, brzegi jezior i rzek, gdzie niesprzątnięte mogą zalegać nawet 500 lat. W dodatku około 50 tysięcy ton torebek rocznie trafia do oceanów, stając się zagrożeniem dla ryb i morskich ssaków, które – jak np. żółwie – mylą je z meduzami i połykają.

Nie muszę chyba wspominać, jak kończy się żywot takiego żółwia. Poza tym pod wpływem słonej wody i promieniowania ultrafioletowego foliówki kruszą się i w końcu unoszą w wodzie w postaci drobnego plastikowego piasku. I znów: ryba, chcąc – nie chcąc, połyka taki piasek, następnie pada ofiarą połowu i w efekcie trafia na stół gdzieś w Krakowie lub Kielcach. Hmm… smacznego…

To teraz pozytywna wiadomość:

W kwietniu br. Unia Europejska zatwierdziła rozporządzenie, zgodnie z którym państwa członkowskie mają obowiązek stopniowo redukować zużycie foliówek – do 90 na osobę w 2019 roku i do 40 na osobę w 2025 roku. W kwestii instrumentów motywujących obywateli rządy poszczególnych krajów mają dowolność: mogą nałożyć dodatkowy podatek na producentów lub sprzedawców albo wprowadzić nakaz pobierania opłat od konsumentów. Już wiadomo, że polskie Ministerstwo Środowiska zdecydowało się na opcję 2.

Czy 40 foliowych torebek rocznie to dużo? My Polacy będziemy musieli się trochę opanować: mimo że wiele sklepów już pobiera opłaty za torebki foliowe (bezpłatne są tylko te przy warzywach i pieczywie), statystyczny Polak nadal zużywa… nawet 500 foliówek rocznie. Dla porównania – przeciętny mieszkaniec Danii lub Finlandii… 4 foliówki rocznie. Różnica jest ogromna, chociaż podejrzewam, że skandynawska statystyka nie uwzględnia korzystania z tzw. torebek biodegradowalnych, których przyjazność środowisku także poddawana jest w wątpliwość (zainteresowanych szczegółami, którym nie straszne są takie pojęcia jak „polihydroksymaślan” czy „polikaprolakton”, odsyłam np. do serwisu Akademia Odpadowa).

Jak wyeliminować foliówki lub przynajmniej ograniczyć ich używanie?

Wystarczy do każdych zakupów podchodzić z nastawieniem: „dawniej foliówek nie było i ludzie jakoś sobie radzili”. A zatem:

Najważniejsze: spraw sobie gustowną ekotorbę, lub nawet kilka większych i mniejszych toreb z różnej grubości materiału, i zawsze zabieraj je na zakupy – np. w drogeriach Rossmann dostępne są kolorowe torby, które łatwo składają się do małego etui i mieszczą w damskiej torebce lub w kieszeni, wiele większych sklepów także oferuje torby z własnym logo – lniane lub z recyclingu.

Jeśli na większe zakupy wybierasz się samochodem, zapakuj do bagażnika np. drewnianą skrzynkę po owocach (do kupienia przez Internet albo wybłagania w sklepie lub u znajomego sadownika); nieco droższą, ale za to składaną opcją może być koszyk np. firmy Reisenthel.

Robiąc zakupy w sklepie spożywczym, zawsze zadaj sobie pytanie, czy dany produkt na pewno musi być zapakowany – przecież ważąc banany, nie trzeba sięgać po wiszącą obok stoiska foliówkę, ale nakleić naklejkę bezpośrednio na owoce.

Na stoisku z warzywami poszukaj papierowych torebek – jeśli są wystarczająco duże, możesz w dodatku wrzucić różne produkty do tej samej torebki i nakleić na nią ceny wszystkich produktów.

W sklepie z odzieżą czy księgarni również zastanów się, czy oferowana przez panią kasjerkę szeleszcząca, często cuchnąca farbą reklamówa z wielkim logo na pewno jest niezbędna, aby bezpiecznie przetransportować ubrania/książki do domu – przecież na niespożywcze zakupy także możesz wybrać się z własną torbą, chyba że sympatia do ulubionej marki jest silniejsza i koniecznie chcesz zostać chodzącym nośnikiem reklamowym.

Jak widać, ograniczenie zużycia foliówek podczas zakupów to przede wszystkim kwestia dobrej organizacji. Z doświadczenia jednak wiem, że na przykład do zabierania ze sobą własnej ekotorby można się przyzwyczaić i po niedługim czasie sprawdzana przed wyjściem z domu checklista „żelazko wyłączone, portfel jest, komórka jest, klucze są…” po prostu uzupełnia się o „torba jest”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *