Zatrzymać lato: pomidory jak u mammy

przetwory_pomidory_lato

„Minął sierpień, minął wrzesień, znów październik i ta jesień”. A jesień to koniec sezonu na pomidory, za którymi tak rozpaczał Wiesław Michnikowski z Kabaretu Starszych Panów.

Jasne, że jesienią i zimą pomidory nie znikną ze sklepów, ale o smaku tych pędzonych w sztucznych warunkach i skrapianych pestycydami nawet nie ma co się rozwodzić.

Kiedy uświadomiłam to sobie dziś rano, natychmiast wyszukałam w sieci kilka przepisów na przetwory ze świeżych pomidorów gruntowych, kupiłam na próbę dwa kilogramy na bazarku i zabrałam się do działania. Generalnie chciałam się zorientować, ile słoików uda mi się zrobić z tej ilości pomidorów i ile to potrwa. Spośród przepisów wybrałam dwa najprostsze: duszone pomidory z czosnkiem i bazylią oraz pospolity przecier. Podczas gdy pomidory przygotowane według pierwszego przepisu okazały się bombą, przecier akurat się nie udał. Ale do rzeczy – oto przepisy:

Duszone pomidory z czosnkiem i bazylią

Składniki: pomidory, czosnek, oliwa z oliwek, świeża bazylia (plus ewentualnie lubczyk – mnie nie udało się go zdobyć), sól do smaku, odrobina płynnego miodu.

Jeśli chodzi o proporcje, to wszystko zależy od tego, jak bardzo lubi się czosnek i bazylię. Ja na kilogram pomidorów zużyłam 2 pokaźne ząbki czosnku i 3 gałązki bazylii.

Przygotowanie jest banalnie proste:

  • delikatnie podgrzewamy oliwę w garnku,
  • do oliwy dodajemy pokrojony w kostkę czosnek – uwaga: oliwa nie może być zbyt gorąca, a czosnek nie może skwierczeć, ponieważ będzie gorzki,
  • następnie wrzucamy pomidory pokrojone w ósemki.

I teraz dusimy pomidory na najmniejszym ogniu przez minimum godzinę, w trakcie duszenia dodajemy nieco soli i odrobinę miodu i dalej powoli dusimy, aby odparowało jak najwięcej soku. Pod koniec wrzucamy świeżą bazylię, całość zagotowujemy i przekładamy jeszcze gorące pomidory do słoika. Jeśli po tak długim gotowaniu w garnku nadal znajduje się dużo płynu (zależy to od odmiany, podobno najlepsze są podłużne), można przełożyć do słoików same pomidory, a pozostały sok wykorzystać do zupy. Następnie zakręcamy mocno słoiki, odwracamy je do góry dnem i przykrywamy kocem, żeby stygły bardzo powoli.

To wersja dla niecierpliwych. Prawdziwe włoskie mammy stawiają pomidory na gazie kilkukrotnie na kilkadziesiąt minut przez kolejne trzy dni, żeby płyn porządnie odparował. Tak przygotowane pomidory można oczywiście zawekować, wkładając je na pół godziny do piekarnika nagrzanego do 120 stopni. W moim wypadku nie miało to sensu, ponieważ z kilograma pomidorów wyszedł mi jeden półlitrowy słoik, który najdalej jutro zostanie wykorzystany do makaronu.

Domowy przecier pomidorowy

Przepis jest jeszcze prostszy niż poprzedni i nie myślałam, że można tu zaliczyć jakąkolwiek porażkę. Podeszłam więc do niego w dość wyluzowany sposób i – jak się później okazało – nie doczytałam jednej ważnej rzeczy, która najprawdopodobniej miała decydujący wpływ na efekt końcowy.

Według oryginalnego przepisu na 4 kilogramy pomidorów potrzeba łyżkę soli i 2 łyżki cukru. Ja te proporcje oczywiście odpowiednio zmniejszyłam, ponieważ miałam tylko kilogram.

  • pomidory sparzamy, obieramy ze skórek, usuwamy szypułki i… gniazda nasienne (ja właśnie ten punkt nieświadomie pominęłam i przecier wyszedł bardzo wodnisty),
  • pozostały miąższ gotujemy pod przykryciem przez około 15 minut, co jakiś czas mieszając,
  • rozgotowane pomidory przecieramy przez sito, dodajemy sól i cukier i stawiamy na ogniu na kolejne 15 minut, żeby sok odparował, a przecier zgęstniał,
  • gorący przecier rozlewamy do wyparzonych słoików, które następnie mocno zakręcamy i stawiamy do góry dnem, najlepiej przykrywając kocem i odstawiając na dwa dni, aż całkiem wystygną.

Z 4 kilogramów pomidorów powinno wyjść około 3 litrów gęstego przecieru. Taką ilość zdecydowanie warto zapasteryzować, żeby również zimą móc cieszyć się pyszną pomidorową. Pasteryzacja polega na gotowniu słoików przez około 10 minut w garnku z wodą sięgającą do 2/3 ich wysokości.

Jak się już przyznałam, trochę zbagatelizowałam przepis i nie usunęłam gniazd nasiennych. W efekcie po przetarciu przez sitko (co samo w sobie nie było łatwe) otrzymałam jakieś 200 ml soku pomidorowego, który gotowałam chyba przez kolejną godzinę, ale ten za nic nie chciał zgęstnieć.

Dlaczego w ogóle warto jeść pomidory?

Przede wszystkim dlatego, że są głównym źródłem likopenu – naturalnego barwnika o działaniu przeciwutleniającym.

Likopen zmniejsza ryzyko zawału serca i rozwoju nowotworów, w tym raka prostaty i szyjki macicy. Poza tym chroni przed nadmierną utratą tkanki kostnej i zwiększa odporność skóry na promieniowanie słoneczne.

Najlepsze, że to właśnie pomidory poddane obróbce cieplnej zawierają nawet 2-3 razy więcej likopenu niż te świeże. Zatem – zamiast mówić pomidorom addio, jak najszybciej wypróbujcie powyższe przepisy lub podzielcie się własnymi w komentarzach.

1 thought on “Zatrzymać lato: pomidory jak u mammy

  1. a ja mam jeden sprawdzony przepis na pomidory 🙂 kupuję pomidory od sprawdzonego rolnika, myję je porządnie, kroję w kostkę, wrzucam do słoików następnie pasteryzuję słoiki i nic więcej nie robię tylko jem je zimą 🙂 ja lubię robić z nich sosy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *